Czego nauczyła mnie kampania wyborcza?

Kiedy chodziłem po ulicach Gdyni, Pucka i Władysławowa, zbierając podpisy pod moją kandydaturą do Senatu, widziałem wyraźne zniechęcenie do Polityki. Nie dotyczy to jedynie formacji, z której kandyduję ani mojej osoby. Tu akurat stykałem się z wieloma przejawami sympatii dla mnie i mojego brata Arama. To raczej pewna ogólna tendencja, która jest sygnałem, że Polacy mają dość dotychczasowej formuły uprawiania polityki samej dla siebie, opartej na sporach ideologicznych i konflikcie. Zauważyłem, że zazwyczaj wystarczała chwila rozmowy, by ujawniło się wspólne pragnienie: Polska, z której mogę być DUMNY; Polska, w której jest dla mnie miejsce, której jestem potrzebny.

Wbrew temu, o czym może świadczyć wielka liczba obietnic wyborczych, Polacy lepiej reagują na prośby o działanie niż obietnice. Polacy nie oczekują, że władza będzie z nimi konsultowała wszystkie kwestie, ale że Państwo będzie dobrze, profesjonalnie rządzone. Jeszcze jedno: widoczna jest alergia na tematy ideologiczne. Tylko niektóre media i niektórzy politycy uważają, że jest to oś realnego sporu miedzy rodakami.

Add Comment